Nowa strona nie zaczyna sama z siebie przyprowadzać klientów z Google. Wyszukiwarka musi ją znaleźć, zrozumieć i uznać, że odpowiada na pytanie lepiej niż strony, które już są w wynikach. Pracują na to trzy rzeczy.
Z czego się składa
- Technika. Strona szybko się ładuje (Core Web Vitals), działa na telefonie, ma czytelne adresy i logiczne nagłówki. Każda ważna podstrona ma własny tytuł i meta description, a produkty i usługi mogą być opisane danymi strukturalnymi.
- Treść. Odpowiada na pytania, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę, i to ich słowami. Firma pisze o „systemach identyfikacji przestrzennej”, a klient szuka „tablic na budynek”. Przełożenie języka firmy na język klienta to robota dla copywritera.
- Wiarygodność. Linki z innych serwisów, wzmianki w mediach branżowych, wpisy w katalogach i opinie klientów. Tego nie da się załatwić w kodzie strony.
SEO zaczyna się przed projektem
Dużo SEO wygrywa się albo przegrywa, zanim powstanie pierwsza linijka kodu. Architektura informacji decyduje, czy każdy produkt i każda usługa ma własną podstronę, którą da się znaleźć. Przy przebudowie strony największe ryzyko to zmiana adresów bez przekierowań 301. Stare linki prowadzą wtedy donikąd, a strona traci pozycje, które budowała latami.
Czego nikt nie zagwarantuje
Pierwszego miejsca w Google. Kto je obiecuje, obiecuje coś, na co nie ma wpływu. Google pisze o tym wprost we wskazówkach dla właścicieli stron.
Wyszukiwarka coraz częściej odpowiada od razu w wynikach, także w podsumowaniach tworzonych przez AI. Strona, która podaje konkrety, czyli parametry, ceny, terminy i kolejne kroki, ma z czego być cytowana. Strona z ogólnikami nie ma.