Animację da się dziś wygenerować jednym poleceniem. Tyle że taki ruch wygląda jak każdy inny, a marka, która rusza się jak wszystkie inne, niczym się nie wyróżnia. Dlatego ruch projektujemy ręcznie. Ustawiamy tempo, kolejność wejść, momenty zatrzymania i to, jak element hamuje. Od tych drobiazgów zależy, czy marka wydaje się spokojna i pewna siebie, czy szybka i zadziorna.
Gdzie się przydaje
- w social mediach, gdzie ruch zatrzymuje kciuk przewijający ekran,
- na stronach, przy produktach i rzeczach, które trudno opisać słowami,
- w prezentacjach na scenę i na ekranach targowych,
- w animacji logo na początku i końcu filmów.
Ruch nie gra pierwszych skrzypiec
Animacja ma wspierać przekaz, a nie przykrywać go efektami. Jeśli ktoś po obejrzeniu pamięta tylko, że coś efektownie wirowało, a nie pamięta produktu, ruch przegrał z treścią. Przy Dawtonie animacje produktów miały pomóc marce wyglądać młodziej i odważniej, a nie popisywać się techniką.
Żeby ruch był spójny w każdym materiale, zasady animacji opisujemy jak kolory czy typografię. Takie motion guidelines mówią, jak szybko elementy wchodzą, jak hamują i czego marka w ruchu nie robi.