Każda litera w foncie ma po bokach zapisane stałe odstępy. Przy większości par to wystarcza. Kłopot robią litery, których kształty zostawiają między sobą dużo pustego miejsca: „T” obok „o”, „L” obok „T”, „W” obok „a”. Słowo wygląda wtedy, jakby w jednym miejscu się rozpadało.
Dobre fonty mają wbudowaną listę takich par z gotowymi poprawkami i programy korzystają z niej same. W tekście ciągłym nic więcej nie trzeba. Ręczny kerning zaczyna się tam, gdzie tekst jest duży i pracuje na wizerunek firmy.
Gdzie kerning widać najbardziej
Przede wszystkim w logotypie. Znak firmy ogląda się latami i w każdej skali, dlatego w dobrze zaprojektowanym logotypie każdą parę liter ustawia się ręcznie. Nierówność, której nikt nie zauważy na wizytówce, na kasetonie nad wejściem staje się dziurą widoczną z ulicy.
Potem w nagłówkach, na billboardach, roll-upach i opakowaniach. Im większy tekst, tym mocniej widać każdy błąd.
Błąd działa też w drugą stronę. Litery „r” i „n” ustawione za ciasno zlewają się w „m”. Ze słowa „kerning” robi się wtedy „keming”, co projektanci znają jako klasyczny żart o złym kerningu.
Kerning, tracking i interlinia
Te trzy pojęcia łatwo pomylić. Kerning dotyczy jednej pary liter. Tracking to równe rozsunięcie albo zagęszczenie wszystkich liter w słowie, wierszu czy akapicie. Interlinia to odstęp między wierszami. W składzie dłuższych tekstów kerning zostawia się zwykle fontowi, a ręcznie ustawia się tracking i interlinię. Wszystkie trzy to podstawowe narzędzia typografii.