Firma pisze poradnik dla klientów, eksportuje go z Worda do PDF i wrzuca na stronę jako ebook. Na telefonie każdą stronę trzeba powiększać palcami, spis treści nie prowadzi do rozdziałów, a plik waży kilkadziesiąt megabajtów, bo zdjęcia poszły w jakości do druku. Treść może być dobra, ale niewielu czytelników przebrnie przez formę.
Firmowy ebook często działa jako magnes na kontakty. Ktoś zostawia adres e-mail na landing page i w zamian dostaje plik. Bywa to jego pierwszy kontakt z firmą, więc po nim ocenia resztę.
PDF czy EPUB
- PDF zachowuje układ stron taki jak w projekcie: kolory marki, infografiki, tabele i zdjęcia w ustalonych miejscach. Dobrze czyta się go na komputerze i tablecie, gorzej na telefonie, bo strona nie dopasowuje się do ekranu. Do poradników, raportów i katalogów to zwykle właściwy wybór.
- EPUB to format książek elektronicznych. Tekst układa się na nowo na każdym ekranie, a czytelnik sam zmienia wielkość liter. Sprawdza się przy długim tekście czytanym na czytniku albo telefonie i przy sprzedaży w księgarniach internetowych. Projekt graficzny ma tu mniej do powiedzenia, bo układ zależy od urządzenia.
Co zmienia ekran
Ebook projektuje się na ekran, więc kolory zapisuje się w RGB, bez spadów i znaczników cięcia. Spis treści i odnośniki mają prowadzić tam, gdzie obiecują. Zdjęcia zmniejsza się do rozsądnej wagi, żeby plik szybko otwierał się także w telefonie. Jeśli ebook ma mieć też wersję papierową, z jednego składu robi się dwa eksporty: plik do druku w CMYK i lekki PDF na ekran.
Osobna sprawa to osoby, którym tekst czyta na głos program. Dla nich PDF trzeba otagować: ustawić kolejność czytania, nagłówki i opisy obrazków. To część dostępności cyfrowej, o której przy plikach do pobrania łatwo zapomnieć.